Kwiaciarnia

Kwiaty

Kwiaty i zwyczaje

Zwyczaj obdarowywania kobiet kwiatami, który niegdyś był bardzo popularny, ale w czasach powojennych mocno podupadł, zaczyna znowu wracać, ku ogromnej radości wszystkich pań, jak również producentów i sprzedawców kwiatów. W związku z klimatem jaki u nas panuje i faktem, ze przemysł produkujący kwiaty jest tak naprawdę w powijakach, jeśli porównać go z przemysłem za granicą, hurtownicy zmuszeni są sprowadzać kwiaty do Polski z różnych stron świata. Rodzima produkcja nie jest w stanie zaspokoić potrzeb rynku, który coraz bardziej rozwija się i rośnie, znajduje coraz więcej klientów zainteresowanych zakupem bukietów. Nasz przemysł szklarniany rozwija się wciąż, pojawiają się nowi inwestorzy, a istniejące firmy unowocześniają swój sprzęt, goniąc standardy zagraniczne. Minie jednak sporo czasu, zanim produkcja krajowa będzie w stanie dorównać lub chociaż odrobinę konkurować z zagranicznymi potentatami produkcji kwiatów. Ponieważ jednak jest zapotrzebowanie na ten towar, rynek musiał znaleźć rozwiązanie. Pojawiły się więc wyspecjalizowane hurtownie, sprowadzające rośliny z międzynarodowych giełd, najwięcej z Holandii - światowej stolicy kwiatów, ale również z Kenii, czy innych państw, które zajmują się masową produkcją kwiatów.

Logistyka takiego rodzaju transportów nie jest sprawą prostą, biorąc pod uwagę, że kwiaty są towarem wyjątkowo nietrwałym, wymagającym specjalnych warunków transportu, a musza przebyć niejednokrotnie potężne odległości. Dostawa kwiatów podróżuje zwykle w specjalnie do tego celu przygotowanych samochodach, które umożliwiają utrzymanie optymalnej temperatury i wilgotności przez cały czas trwania podróży roślin. Ponadto kwiaty są pakowane w specjalnych pojemnikach, aby podczas podróży nie uległy zgnieceniu. Transport taki musi trwać możliwie jak najkrócej, a kiedy kwiaty dotrą do celu, również muszą być odpowiednio przechowywane i jak najszybciej rozdystrybuowane do sklepów. Dlatego giełdy kwiatowe, które funkcjonują w naszym kraju, również inwestują w unowocześnianie swoich hal, aby jak najbardziej ułatwić handel tym wdzięcznym, choć trudnym towarem jakim są kwiaty, oraz zminimalizować straty wynikające z ich stosunkowo krótkiego terminu przydatności. Dzięki najnowszym technologiom możliwe jest wydłużenie przydatności kwiatów nawet do kilku tygodni, co korzystnie wpływa nie tylko na ich jakość, ale również na cenę.

, , , ,
30-01-2010 at 21:12 Comments (0)

Moje kwiatuszki

Jako wielka miłośniczka kwiatów nie mogłam sobie wyobrazić piękniejszych imion dla moich bliźniaczek niż imiona kwiatowe. Kiedy więc moje dwie córeczki przyszły na świat, jedna otrzymała imię Róża, a druga Malwina. Sam pomysł na początku bardzo się nie podobał mojemu mężowi, ale kiedy zobaczył dziewczynki doszedł do wniosku, że faktycznie są tak piękne jak maleńkie kwiatuszki i zaakceptował moją chęć uczynienia z naszego domu „ogrodu”.
Dziewczynki faktycznie przejęły co nieco ze swoich imion, choć w nieco inny sposób, niż myślałam. Obie bardzo starannie i obficie podlewały tatusia kiedy tylko udało im się bez pieluchy dostać go w swój zasięg rażenia. Co dziwne, kiedy jednemu z kwiatuszków udało się dokładnie podlać tatusia, tatuś przyjmował te niespodziewane prysznice bardzo pogodnie, cierpliwie zmieniał obsiusiane koszulki, zwykle po to, by wziąwszy drugiego kwiatuszka być podlanym po raz kolejny. Dziewczynki bardzo dbały o odpowiednie nawodnienie, a nawet czasem nawożenie ojca.
Kiedy kwiatuszki podrosły i zaprzestały podlewania mojego męża, nadal były jego oczkiem w głowie i bardzo często pomagały mu w przeróżnych pracach domowych, takich jak na przykład drobne naprawy. Kiedy razem naprawiali samochód w garażu często zapominali o całym świecie i musiałam dzwonić do męża, prosząc „wyślij kwiaty na kolację”. Dziewczynki przychodziły oczywiście nie bez protestów, bo nie dość, że zmuszałam je do oderwania się od fascynującego zajęcia jakim było wysmarowywanie się po same uszy rozmaitymi smarami dostępnymi w garażu, to jeszcze bestialsko kazałam im się iść umyć, po czym musiały jeść – a to już była czynność, której moje kwiatuszki nie znosiły. Wymyśliły więc sposób: żeby uniemożliwić mi wydanie polecenia „wyślij kwiaty na kolację” małe potworki zabierały tatusiowi telefon, czym zmuszały mnie do dzikich wrzasków przez okno ( w perspektywie miałam jeszcze długi spacer do garażu).
Z wiekiem zaniknęła wreszcie niechęć do jedzenia, za to okazało się, że nastoletnie kwiaty mają ogromne kolce i dotyczy to nie tylko Róży, ale również Malwiny. Charakterki dziewczynek zdecydowanie nie są delikatne, jak kwiaty, których imiona noszą. Kiedy jednak patrzę na moje córeczki myślę sobie, że z tej szorstkości pewnie kiedyś wyrosną. A jeśli chodzi o urodę… może jako matka nie jestem zupełnie obiektywna, ale… dziewczynki mają w sobie tą lekkość, wdzięk i urok, które tak przyciągają nasz wzrok w kwiatach. A że tym, którzy się nabiorą na ten wdzięk i wyciągną po nie ręce, pokłują palce… No, cóż… Może to i dobrze…

, , , ,
21-08-2009 at 12:58 Comments (0)